Rewanż Ligi Mistrzów okiem Johana Cruyffa. "Mou" dostał swoją odpowiedź
Barça zagrała doskonały mecz. Zabrakło tylko zwycięstwa, lecz ono nie było potrzebne.
Niech Mourinho sobie zanotuje, że jego Real Madryt uzbierał na Camp Nou rekord fauli w obecnej edycji Ligi Mistrzów: 31. Powinno to wystarczyć za podsumowanie
Dlatego, że gdy grasz z taką drużyną jak Barcelona, która gra, gra i gra - jesteś zmuszony do gonitwy za piłkarzami, jesteś ciągle spóźniony, męczysz się i faulujesz. Dopóki Madryt będzie tak grać, ryzyko, że jeden czy dwóch zawodników wyleci z boiska jest ogromne.
I Mourinho doskonale o tym wie.
1. Casillas ratuje przed goleadą. Znowu
Naiwnością byłoby podejść do wtorkowego meczu bez świadomości, że to dwumecz i masz w nim przewagę - i to dużą - sprzed tygodnia. Barça rozegrała prawie perfekcyjny mecz. Mówię "prawie", bo nie wygrała, ale - co jest oczywiste przy takiej zaliczce - wygrywać nie musiała. Mało tego, nie wygrała, ponieważ Casillas ponownie w fantastyczny sposób broni w momentach, w których Barça miała znakomite szanse na podwyższenie wyniku. Barca, która grała u siebie i z dwubramkową przewagą z Bernabéu, miała perfekcyjne ustawienie, idealny rytm i wiedziała jak zagrać w każdym momencie spotkania. Podkreślam, nie było sensu wychodzić na boisko i rozpaczliwie atakować bramkę rywala. Nie miało to sensu, do niczego nie było potrzebne. Bo te dwa mecze to pełne 180 minut, w których dominowała Barca.
2. Bezsporna dominacja Barçy w obu spotkaniach
Być w finale Ligi Mistrzów, już prawie sięgać po tytuł ligowy, a to wszystko w sezonie, który był poprzedzony Mundialem, co oznacza ogromny wysiłek dla wszystkich barcelonistas... Niesamowita zasługa Barcelony. To kulminacja pewnego projektu, pewnej idei gry w futbol, zawsze ofensywnej, zawsze z intencją dominacji na boisku i przy tym zawsze starając się grać piłkę miłą dla widza, nie tylko swojego. Barca, Pep Guardiola, Messi, Xavi, Iniesta i ich koledzy wiedzieli, że oprócz Pucharu Króla mieli ligę oraz możliwość awansu do finału Ligi Mistrzów. Po finale Copa del Rey napisałem, że to dwumecz Champions League zadecyduje o tym, kto naprawdę jest lepszy. I o wiele lepsza okazała się Barcelona. To prawda, Mourinho może gadać, gadać, gadać, żalić się, a nawet może mówić, że w 70. minucie meczu na Bernabéu chciał wpuścić Kakę i wygrać 3:0. Mourinho może mówić, co mu się podoba, ale cały świat widział, że w tym 180 minutach, Real nie był nawet blisko tego, aby wyeliminować Barcelonę.
3. Pozbywając się piłki, musisz więcej faulować
Real wygrał jedyną rozgrywkę którą był w stanie wygrać. I dokonał tego w dodatkowych czasie. Grając z Barceloną, która mogła już o wiele wcześniej zadecydować o wyniku tego meczu... W pozostałych trzech spotkaniach Barça dominowała absolutnie, wzmacniając tym samym swoją hegemonię w światowym futbolu. Pokazała, że jedynie zmieniając styl Real Madryt może dążyć do osiągnięcia tego, co ma dziś Barcelona.
Dążyć - bo na ten moment katalońska drużyna jest o wiele lepsza od tej José Mourinho; którego wszystkie porqués doczekały się we wtorek na Camp Nou sprawiedliwej odpowiedzi - pożegnania z Ligą Mistrzów.
[źródło: El Periódico]
Komentarze (0)