Goal.com: Pięć powodów, dla których Barça pozostaje faworytem La Liga (cz. 1)

challenger

2 września 2011, 01:18

16 komentarzy
Kilka dni po zdemolowaniu uczestników LM z Vila-real w kolejce otwierającej zmagania Primera Division, portal Goal.com szuka argumentów na rzecz utrzymania przez Barçę krajowej hegemonii. Ekspert Goal.com, Ben Hayward, analizuje czynniki mające poprowadzić drużynę Guardioli ku 4. kolejnemu triumfowi w lidze.

Swój marsz po kolejny puchar w swym bogatym dorobku, FC Barcelona rozpoczęła od miażdżącego zwycięstwa w ostatni poniedziałek sierpnia. Pomimo istotnych braków kadrowych, drużyna gospodarzy nie była zbyt gościnna dla graczy Villarreal aplikując im aż 5 bramek, nie straciwszy ani jednej. Wynik ten zapewnił Blaugranie drugie miejsce w tabeli, po tym jak poprzedniego wieczora spektakularnym 6:0 Real Madryt rozniósł w pył Saragossę.

Wyniki te zdają się nie pozostawiać wątpliwości, że hiszpański duet gigantów znów rozstrzygnie losy tytułu ligowego między sobą. Zdobycie dwóch trofeów we wspaniałym stylu już na starcie sezonu 2011/2012 pozwala zaryzykować opinię, że magia "drugiego sezonu" Mourinho wcale nie musi zadziałać w Madrycie.

Gdzie zatem tkwią atuty PepTeamu na sezon 2011/2012?


1. Messi z PlayStation rodem wciąż nie do powstrzymania

Ledwo Lionel Messi wrócił z wakacji, od razu "przypomniał się" Realowi Madryt i całemu piłkarskiego światu. Argentyńczyk pomimo ewidentnych braków w ograniu, "zrobił różnicę" w dwumeczu o hiszpański Superpuchar. Jego 3 gole i 2 asysty pozwoliły lekko rozstrojonej harmonogramem przygotowań do sezonu Barcelonie ponownie odesłać Real z kwitkiem. Pierwsze trofeum do zdobycia w sezonie powędrowało zatem na Camp Nou - i to pomimo widocznej dominacji piłkarzy Mourinho na boisku obszernymi fragmentami obu spotkań.

Leo otworzył ponadto wynik w piątkowym starciu w Monako o Superpuchar Europy - dodając do bramki fenomenalną asystę - oraz dobił w ligowym debiucie Villarreal trafieniami na 4:0 i 5:0.

Argentyński geniusz zdobył w minionym sezonie 53 bramki, czyli tyle samo co jego madrycki rywal, Cristiano Ronaldo, ale Messi zdecydowanie przewyższa Portugalczyka w umiejętności gry dla drużyny i kreowania partnerów we wszystkich sektorach boiska. Dość powiedzieć, że w sezonie, który świeżo za nami crack Blaugrany uzbierał imponujące 24 (niektóre źródła mówią o 27 - przyp. challenger) asysty, a w zakończonym dla Argentyny niepowodzeniem Copa America dodał kolejne trzy. Ta średnia jest jeszcze bardziej imponująca na rozbiegu nowego sezonu klubowego - Messi asystował już przy strzale Villi na Santiago Bernabéu, cudownie obsłużył w rewanżu Andrésa Iniestę, a w Monako i ligowym debiucie ostatnimi podaniami kreował Fàbregasa.

Arséne Wenger nazwał kiedyś Messiego "piłkarzem z PlayStation" i określenie to nie straciło na aktualności. Messi pozostaje piłkarzem nie do zatrzymania - dla nikogo, ani żadnym sposobem.


Z okazji przerwy reprezentacyjnej, analizę Goal.com znajdziecie w pięciu częściach. Będą się one ukazywać co 1-2 dni.


[źródło: goal.com]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (16)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze